Marznę... Tęskniłam za tym i kiedy już wreszcie mam, jednak za zimno
mi. Zawsze coś nie tak. Z tymi kobietami... nie dogodzisz :) Dziś myślałam, że mi nogi odpadną z rana. I
twarz. I inne bardziej intymne części ciała. Wszystko mi zmarzło. Jak
gałązki, gdyby ktoś mnie mocniej uderzył pewnie bym się połamała z
trzaskiem. Ale to wszystko pikuś! Czytam sobie właśnie bloga Mól książkowy, a tam... nowa płyta Warpaint! Jest. I od razu cieplej. Może
trochę kawa miała z tym coś wspólnego, też.
Jak sobie radzicie z mrozem? Ja rozumiem, że taki mamy klimat, więc sorry - nie narzekam ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
24.1.14
30.1.13
tęczowe notatniki
Poza tym u nas zimno i pada. Deszcz. Dawno już nie słyszałam kropel rozbijających się o parapet. Śnieg pada bezszelestnie. Lubię krople.
buziaki
B.
B.
17.7.12
Spięty w pięty
Udało mi się dojechać :) Co nie jest takie oczywiste w moim przypadku... Zawsze wybieram się przez miesiąc, a w ostatniej chwili okazuje się, że nic z tego. Możliwe, że dotarłam, bo postanowiłam jechać w ostatniej chwili. I nie zostawiłam sobie czasu do namysłu. Przeczytałam gdzieś, że bilety będą w cenie 5 zł, ale wydawało mi się to mało wiarygodne... Zapłaciłabym i 10 razy tyle. I przy kasie przeżyłam szok, rzeczywiście 5 zł. To chyba żart. Bawiłam się świetnie, przez cały koncert nie mogłam przestać się uśmiechać, wyglądałam pewnie jak głupek, ale co tam. Najgoręcej było przy tej piosence. Dodam jeszcze, że koncert zorganizowany był w ramach Wszystko Gra w Zamościu. Fajnie, że znów coś tam się dzieje (ostatni raz coś się działo chyba w czasach kiedy koncerty organizował Dziki, a ja chodziłam do liceum... dosyć dawno temu).
I tak - wiem, zdjęcia są nieostre, ale to nie ma znaczenia :]
I tak - wiem, zdjęcia są nieostre, ale to nie ma znaczenia :]
5.5.12
karuzele skutery rodeo
Najpierw koniecznie klik do posłuchania. Do słuchania i oglądania na raz.
Wybraliśmy się ostatnio na karuzelę. "Wielki dzień i wielka chwila..." Nadi oczywiście. Czekała, czekała i się doczekała. Przez kilka ostatnich dni słyszałam tylko o tym. I czy możemy pójść zobaczyć tylko. I czy możemy na zjeżdżalnię tylko. No dobrze, to tylko zerknąć. Tylko na chwilkę...
Gdy patrzyłam na światełka, przypominały mi się magiczne chwile z dzieciństwa... Dlatego chciałam iść w nocy. Mój jedyny warunek. Żeby światełka. Nawet poczułam to samo powietrze przez moment, jeśli to w ogóle możliwe. Migawki z liceum, kiedy ktoś też zabrał mnie na karuzelę...
Dla Nadi największą atrakcją był dmuchany namiot z tunelami i zjeżdżalniami. Młoda :) Choć gołym okiem było widać, że najlepiej bawiła się na czymś w rodzaju pajęczyny... Nie mam pojęcia jak to się nazywa. Związana bardzo elastycznymi gumkami odbijała się od małej trampolinki po 5 m w górę. Myślałam, że będzie przerażona. Ale jak to matka może się pomylić... Śmiała się jak wariat.
Jedne z pierwszych zdjęć moim nowym, wymarzonym aparatem. Musiałam się pochwalić :) Choć prawda jest okrutna - nie umiem robić zdjęć, nawet najbardziej wypasionym sprzętem. Takich, jak bym chciała. Podszkolę się. Teraz muszę.
Ostatnie idealnie oddaje osobowość mojego dziecka :) Nie do zapisania na żadnych nośnikach. Biegająca bomba zegarowa.
Wybraliśmy się ostatnio na karuzelę. "Wielki dzień i wielka chwila..." Nadi oczywiście. Czekała, czekała i się doczekała. Przez kilka ostatnich dni słyszałam tylko o tym. I czy możemy pójść zobaczyć tylko. I czy możemy na zjeżdżalnię tylko. No dobrze, to tylko zerknąć. Tylko na chwilkę...
Gdy patrzyłam na światełka, przypominały mi się magiczne chwile z dzieciństwa... Dlatego chciałam iść w nocy. Mój jedyny warunek. Żeby światełka. Nawet poczułam to samo powietrze przez moment, jeśli to w ogóle możliwe. Migawki z liceum, kiedy ktoś też zabrał mnie na karuzelę...
Dla Nadi największą atrakcją był dmuchany namiot z tunelami i zjeżdżalniami. Młoda :) Choć gołym okiem było widać, że najlepiej bawiła się na czymś w rodzaju pajęczyny... Nie mam pojęcia jak to się nazywa. Związana bardzo elastycznymi gumkami odbijała się od małej trampolinki po 5 m w górę. Myślałam, że będzie przerażona. Ale jak to matka może się pomylić... Śmiała się jak wariat.Jedne z pierwszych zdjęć moim nowym, wymarzonym aparatem. Musiałam się pochwalić :) Choć prawda jest okrutna - nie umiem robić zdjęć, nawet najbardziej wypasionym sprzętem. Takich, jak bym chciała. Podszkolę się. Teraz muszę.
Ostatnie idealnie oddaje osobowość mojego dziecka :) Nie do zapisania na żadnych nośnikach. Biegająca bomba zegarowa.
buziaki pysiaki
małe zwierzaki :)
B.
10.10.11
szarość i posępność
Ja tylko tak na chwilkę, chciałam podzielić się moją dzisiejszą piosenką dnia. Miłego słuchania życzę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








