24.10.11

po małej przerwie

Okropne choróbska nas zmogły ostatnio... Zbiorowo wszystkich. Z resztą... nie ma o czym gadać. Powoli wracam do rytmu pracy, choć nie jest mi łatwo. Byle co wytrąca mnie z równowagi :))
Zajęłam się ostatnio notatnikami ze skórzanymi wykończeniami, prawie cztery nowe już są. Póki co jestem zachwycona tym, co można robić ze skórą, nie mogę się doczekać kiedy będę znów miała większe kawałki, zielony notes puchnie od projektów.
Nadal nie mogę się też zdecydować jak wykorzystać tarcze od zegarków, które kupiłam na targu staroci. Gdyby nie to, że mam tylko cztery pewnie już gdzieś bym je umieściła... A tak, oczywiście mi szkoda :) Najlepiej chyba prezentują się jako solóweczki po prostu.


Na zdjęciu nieco nieoczywisty debiut kwadratowego notatniczka - pamiętniczka w kwiaty. Ma jeszcze jabłkowego braciszka, ale obaj nadal czekają, aż zrobię im wyklejki :) Wszystko u mnie leży i kwiczy. Znaczy się czeka. Chciałam powiedzieć. Tak. I obiecane candy również się szykuje, ale małymi kroczkami... Kiedy już zacznę ogarniać rzeczywistość. Jeśli.

buźki

B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję :)